Markiewiczowie odcinek 4 (2226)*

 W poprzedniej części dowiedzieliśmy się kim jest narzeczona Bruno, oraz jak on przeżywał moment operacji nieznajomej.


Odcinek 4


    Mijają dni, a zmęczony i niewyspany Bruno nadal czeka na poprawę zdrowia nieznajomej. Zmęczenie daje mu się we znaki. Czuje, że brak sił odbiera mu normalne myślenie. Powieki jego stają się cięższe, traci kontrolę nad tym jaki jest dzień tygodnia. Mijający go lekarze od czasu do czasu spoglądają w jego kierunku i pytają go czy czuje się dobrze. W ich ocenie mężczyzna zbyt długo przesiaduje w pobliżu OIOMu, w ten sposób nie pomoże dziewczynie szybciej wrócić do zdrowia. Ten markotnym głosem twierdzi, że nie ruszy się stąd dopóki kobieta nie stanie na własne nogi. 

     Kolejny słoneczny, ciepły choć wrześniowy dzień przynosi dobre wieści. Stan poszkodowanej polepsza się a to oznacza, że będzie mogła być przeniesiona na normalną salę. Mężczyzna widzi, jak lekarze przewożą nieprzytomną wychudzoną postać, która zdaje się spać spokojnie. Udaje się w pogoń za nią, by móc czuwać w nowym miejscu przy niej. Lekarz pozwala mu ją odwiedzić na chwilę, zastrzegając, że pacjentka musi odpoczywać i nie można jej przemęczać dłuższymi odwiedzinami. Dopiero wtedy Bruno może na spokojnie się jej przyjrzeć. Widzi przed sobą szczupłą a wręcz wychudzoną postać kobiety. Jej włosy sięgają do ramion, niedbale zaczesane, o kruczo czarnym kolorze. Twarz jakby zmęczona ciężką wojenną walką. A na niej dwa duże pieprzyki, jeden na wysokości prawej brwi, drugi poniżej ust. Usta jakby trochę straciły swój kolor, tak jakby ktoś pomalował je szarą kredką. Na dłoniach liczne zadrapania i siniaki. Widać, że toczyła walkę ze złymi ludźmi. 

Znakami szczególnymi, które przykuwają uwagę mężczyzny to dość sporych rozmiarów ciemne jak ziarno kawy pieprzyki. Bruno uważa, że ma deja vu. Wydaje mu się, że gdzieś kiedyś widział podobną kobietę z takimi znamionami, jednak nie może sobie przypomnieć, kto nią był. 

-musiałem Ciebie gdzieś widzieć. Jesteś mi tak dziwnie bliska, jakbyś była mi znana - powiedział do siebie Bruno. 

    Powiew ciepłego powietrza powoduje, że oczy, ciężkie jak odważniki nieśmiało zaczynają się otwierać i dziewczyna powoli wybudza się ze śpiączki. Przed sobą widzi szpitalne otoczenie, białe łóżko, aparaturę medyczną, która wydaje z sobie co jakiś czas dziwne odgłosy i nieznajomego mężczyznę, który zdaje się być nią przejęty. Czuje, ten specyficzny zapach, który sygnalizuje jej, że rzeczywiście znajduje się w szpitalu. Jest zdezorientowana całą tą sytuacją ale bardziej przerażona jednym faktem. Nie może przypomnieć sobie kim jest. Czuje się jakby pusta w środku. Brak wspomnień, brak orientacji w czasie i przestrzeni, jakby zagubiona łania w miejskiej przestrzeni. 

-dlaczego jestem w szpitalu? Co się stało? Dlaczego nic nie pamiętam? - zadaje pytania zrozpaczona dziewczyna. 

-miałaś wypadek, wpadłaś pod samochód, jesteś po operacji i wszystko jest dobrze. 

-nie jest dobrze! Niczego nie pamiętam i nie wiem kim jestem! - krzyczy zrozpaczona kobieta 

    Nagle wpada w płacz, którego nie jest w stanie powstrzymać. Emocje jej sięgają zenitu, płacz powoduje u niej ból, który nakręca jej strach aż do tego stopnia, że dostaje wysokiego ciśnienia. Powiadomiona zostaje pielęgniarka a Bruno musi opuścić salę. Lekarz dokonuje oceny medycznej, na podstawie której stwierdza, że kobieta niczego nie pamięta. Na potwierdzenie tego chce wykonać jeszcze badania obrazowe mózgu. 

-pacjentka najprawdopodobniej doznała amnezji po urazie w trakcie wypadku samochodowego. Taki stan może być przejściowy, trzeba uzbroić się w cierpliwość. Dziewczyna dostanie leki na uspokojenie i wsparcie psychologa - oznajmił Brunonowi lekarz. 

Na miejscu w szpitalu pojawia się komisarz, prowadzący sprawę dziewczyny. Z głębokiej kieszeni swojego granatowego uniformu wyciąga stary znoszony notes, w którym chciałby wpisać zeznania poszkodowanej. Na drodze staje mu lekarz prowadzący, który kategorycznie się na to nie zgadza. 

-to ja jestem odpowiedzialny za całą tą sytuację i nie zostawię dziewczyny samej. Może liczyć na każdą moją pomoc - oznajmił Bruno. 

Bruno oznajmia komisarzowi, że poszkodowana niczego nie pamięta, a skoro nie wie kim jest i nie znane jest jej pochodzenie nawet śledczym to on się nią zaopiekuje. Przynajmniej do czasu kiedy jej stan stan zdrowia będzie tego wymagał. 

-robimy wszystko co w naszej mocy by poznać całą prawdę przed kim uciekała poszkodowana, ale będzie to graniczyło z cudem. Dobrze, że wpadła na takiego człowieka jak Pan - dodał policjant. 

Bruno storpedowany zmęczeniem ma dość emocji tego dnia. Czuje, że musi odpocząć i zebrać myśli. Udaje się w kierunku swojego hotelu, w ręku trzymając plastikowy kubek z resztką kawy, którą kupił w szpitalnym automacie. 


 -----------------------------------------------------------------------

To był czwarty odcinek serialu Markiewiczowie. 

Przestawione osoby i sytuacje są fikcyjne i wymyślone na poczet "serialu". Nie mają pokrycia z rzeczywistością. 

______________________________

*ilość wszystkich zgromadzonych odcinków dziesięciu poprzednich serii



Markiewiczowie odcinek 3 (2225)*

W poprzedniej części dowiedzieliśmy się, co stało się na drodze z udziałem głównej bohaterki i czy udało się ją uratować 


Odcinek 3


    Mężczyzna, który rzucił się na pomoc dziewczynie to Bruno Markiewicz. Czterdziestoletni biznesmen, mający narzeczoną Natalię (36.l), z którą w związku jest od sześciu lat. Niestety od dłuższego czasu w jego relacji z dziewczyną nie jest dobrze. Kobieta to zazdrosna,  zaborcza postać i bardziej niż jego zdaje się kochać pieniądze na koncie. 

    Mężczyzna prędzej niż na Natalię, może liczyć na swoją matkę Arletę Markiewicz (73.l), która od zawsze była i jest przeciwna ich związkowi. Nie wstydzi się głośno mówić, że jego narzeczona w ogóle do niego nie pasuje i łasi się na jego majątek. Bruno to dyrektor w dość znanej firmie przewozowej. Żyje ciągle w rozjazdach i nie ma zbyt dużo czasu dla swojej narzeczonej, co tym bardziej frustruje jego ukochaną. 

    Natalia podczas jego nieobecności ciągle próbuje się z nim skontaktować. Wpada w złość kiedy on ciągle odrzuca jej połączenie. Nerwowo spogląda na telefon czy też on sam nie oddzwoni do niej. Dowiedziała się, od jego kolegów z pracy, że ten wziął urlop, o którym nikomu nic nie powiedział. Ma trochę na sumieniu bo zdaje sobie sprawę z tego, że ostatnio dość często się kłócili i pewnych kwestiach mógł mieć rację.

-jesteś i będziesz moją własnością czy tego chcesz, czy nie - nerwowo sama do siebie powiedziała Natalia 

 Bruno jednak nie chce żadnego kontaktu z kobietą, jednak ta ciągle nalega i nie odpuszcza. Ten nie ma głowy na jakiekolwiek rozmowy i angażuje się w pełni w całą tą sytuację która właśnie ma miejsce. Odrzuca jej każdy kolejny telefon z nadzieją, że ta sobie odpuści. W pewnym momencie wyłącza urządzenie chcąc uniknąć jakiejkolwiek kontaktu. Niecierpliwi się gdyż operacja trwa dość długo, godziny wloką mu się jakby trwały wieczność ale w końcu zabieg dobiega końca a lekarze przekazują mu wieść, że wszystko się udało. Ten nie zamierza odchodzić zza drzwi dziewczyny i czuwa na korytarzu mimo uplywajacych godzin w dzień i w nocy. Godziny wydają mu się dłużyć niemiłosiernie. Czuje się nieswojo spędzając tu długie godziny bez jakichkolwiek nowych informacji na temat zdrowia poszkodowanej dziewczyny. Specyficzny zapach szpitala przypomina mu, że jest w miejscu, które nie tylko kojarzy się ze szczęśliwym rozwiązaniem problemów ale również cierpieniem jakiego teraz pewnie doświadcza tajemnicza kobieta. 

    Na całe szczęście stan zdrowia poszkodowanej dziewczyny dość szybko poprawia się po operacji. Dziewczyna choć jeszcze w śpiączce farmakologicznej to na twarzy wygląda już zdrowiej. Do życia wracają subtelnie jej kolory na policzkach i nie widać dominującego grymasu bólu. Lekarze pozwalają mu by ten zobaczył z bliska kobietę. Ten wzrusza się na jej widok, jest mu jej żal widząc ją podpiętą pod całą tą aparaturę, która podtrzymuje jej życie. Ona leżąca bezbronnie wygląda jak ptak, który zderzył się z oknem mieszkania. Jak roślina, której wody brakowało przez długie tygodnie.

-jesteś już bezpieczna, nie musisz się bać - wyszeptał do nieprzytomnej dziewczyny Bruno

 Lekarze jednak nie dają gwarancji, czy nie doszło do poważnych komplikacji, gdyż dziewczyna została przyjęta ze sporym urazem głowy. 

-doktorze, ratujcie ją. Nie pozwólcie jej odejść - blagalnym głosem przemówił Bruno. 

-proszę Pana, robimy wszystko aby poszkodowana wróciła do zdrowia. Teraz stan jest jej ciężki, ale stabilny. Najważniejsze będą pierwsze doby po zabiegu. Proszę być dobrej myśli. - odpowiedział mi lekarz. 

Sam przed sobą zastanawia się, dlaczego aż tak emocjonalnie zareagował. Bruno ma nadzieję, że wszystko skończy się dobrze i wkrótce dowie się kim jest ta nieznajoma. 

Fragment kończy się sceną, kiedy Bruno sięga po kubek wody z dystrybutora i przypomina mu się migawka wpadającej dziewczyny na jego maskę. Sięga po telefon, włącza go i widzi, że Natalia nie dawała mu spokoju, odpisuje jej że przeprasza, ale ma teraz problemy i nie mógł się z nią skontaktować. 

-----------------------------------------------------------------------

To był trzeci odcinek serialu Markiewiczowie. 

Przestawione osoby i sytuacje są fikcyjne i wymyślone na poczet "serialu". Nie mają pokrycia z rzeczywistością

______________________________

*ilość wszystkich zgromadzonych odcinków dziesięciu poprzednich serii

Markiewiczowie odcinek 2 (2224)*

W poprzedniej części dowiedzieliśmy się o tym kim była Franciszka Markiewicz, do czego dążyła, oraz jak udało się uwolnić głównej bohaterce z jej szponów


Odcinek 2


    Dziewczyna została potrącona przez samochód. To spowodowało ogromny zastój na drodze i poruszenie gapiów, którzy pobiegli zobaczyć co się stało. Ludzie łapią się za głowy i zastanawiają się jak to mogło się stać. 

Bohaterka nie miała szans z rozpędzonym autem. Tajemniczy mężczyzna, któremu nieznajoma wpadła na maskę samochodu znajduje ją kilka metrów od pojazdu. Widok jej zaprawia go o osłupienie i przerażenie. Zdaje sobie sprawę, że kobieta mogła dostać poważnych obrażeń. Każda chwila spędzona na wpatrywaniu się na widok jej leżącej przyprawia go jeszcze większe oslupienie. Serce staje mu w gardle a on sam czuje się jeszcze bardziej sparaliżowany strachem. 

-dziewczyno trzymaj się! Wszystko będzie dobrze, wyjdziesz z tego - powiedział mężczyzna 

Szybko i sprawnie udziela jej pierwszej pomocy ustawiając jej ciało w bezpiecznej pozycji. Zdaje sobie sprawę, że to ona wybiegła mu przed maskę i nie mógł nic zrobić. Przed oczami ciągle ma tą chwilę, kiedy ona wpada mu z całą siłą na maskę a on rozpaczliwie próbuje hamować pojazd. 

-jak do tego doszło, przed kim uciekałaś?! - pyta sam do siebie mężczyzna 

Ma tylko nadzieję, że wyjdzie z tego cało i nic złego się nie wydarzy. Jedyne co może teraz zrobić, to czekać na przyjazd karetki pogotowia. 

    Na całe szczęście pomaga mu świadek zdarzenia, który widział całe zajście i będzie w stanie mu pomóc w zeznaniach gdyż miał zainstalowaną kamerkę na przedniej szybie, która rejestrowała z daleka to co działo się na drodze.

-widziałem ją jak biegła, ale już byłem pewien, że Panu nie uda się wyhamować. To było niemożliwe - stwierdził świadek zdarzenia. 

 Ten stara się pocieszyć mężczyznę, że to był wypadek i nie mógł nic zrobić. Kierowca myśli, że dzięki jego obecności uda się mieć dowód na to, że to nie była jego wina w razie gdyby miał mieć postawione jakiekolwiek zarzuty. 

    Niedługo potem przyjeżdżają służby, które zabierają kobietę do szpitala, zaś policja zaczyna prowadzić dochodzenie jak do tego doszło. Uprzejmy i życzliwy świadek przekazuje zapis z kamerki jego samochodu i obaj udają się na komisariat w celu złożenia wyjaśnień tego co się wydarzyło. Kierowca jest wdzięczny mu, że był ktoś taki w pobliżu, który jest w stanie pomóc mu udowodnić, że nie zawinił a stanął w sytuacji bez wyjścia, w której nie miał wpływu już na to co się dalej stanie. 

-proszę siebie nie winić, różni ludzie i ich historie przebiegają przez nasze drogi. Może tak właśnie ma być? Może chcą żeby im pomóc - stwierdził świadek zdarzenia 

    Mężczyzna udaje się do szpitala, cały w nerwach przemierza długie i zatłoczone ludźmi korytarze az w końcu znajduje poczekalnię przed salą operacyjną. Trwa zabieg, który trwa kilka godzin. Wtenczas mężczyzna nie może znaleźć sobie miejsca. Przemierza korytarz z jednego kąta w drugi. Dłonie pocą się a w gardle czuje ucisk.

 Stan dziewczyny jest ciężki, ale przechodzi zabieg który ratuje jej życie. Mężczyzna anuluje wszystkie swoje sprawy w pracy, biorąc kilka tygodni urlopu i obiecuje, że nie zostawi kobiety samej i udzieli jej wszelkiej pomocy. Jego szef nie jest zadowolony z całej tej sytuacji, bo chciałby go mieć przy sobie. Ceni sobie go jako pracownika,ale zdaje sobie sprawę że to jest sytuacja wyjątkowa. 

-dla mnie sprawa jest jasna, praca w tej sytuacji musi poczekać, ale miej świadomość, że Ciebie tez tutaj potrzebujemy - oznajmił jego przełożony 

Nasz bohater kończy tą mało konstruktywną rozmowę z szefem i cieszy się, że lekarzom udało się ją uratować. Jednak wie, że nie będzie jej teraz łatwo wrócić do pełni zdrowia. Sam przypomina sobie podobną historie, z jego udziałem, kiedy jego kiedyś potrącił motocyklista. 

Fragment kończy się sceną kiedy mężczyzna czeka pod salą na Oiomie i obiecuje sobie, że tak tego nie zostawi. 


-----------------------------------------------------------------------

To był drugi odcinek serialu Markiewiczowie. 

Przestawione osoby i sytuacje są fikcyjne i wymyślone na poczet "serialu". Nie mają pokrycia z rzeczywistością

______________________________

*ilość wszystkich zgromadzonych odcinków dziesięciu poprzednich serii



Markiewiczowie odcinek 1 (2223)*

 

Wyjaśnienie:

Tytuły książęce fikcyjnych bohaterów narracji pochodzą z dawien dawna, którym to zostały nadane przez ówczesną władzę rodzinie szlacheckiej za zasługi, zaś od początku XX wieku nie istnieją formalnie. W fikcyjnej narracji ich istnienie jest symboliczne i przekazywane dalej, jako fragment tradycji, nie mające żadnego wpływu na kształt państwa. Rodzina ta żyje według własnych spisanych dawno temu zasad, pod kontrolą sędziów (profesorów studiujacych historię), którzy obserwują i zatwierdzają wszelakie zmiany w rodzinie i mogą mieć realny wpływ na to jak ona wygląda. Mimo upływu lat nadal opierają się o wewnętrze zasady, które także są częścią ich rodzinnej tradycji. 

Miejsce i czas akcji: rezydencja Markiewiczów na przedmieściach Warszawy a potem nieopodal Sandomierza, późnym latem, w bardzo odległej przyszłości, gdzieś w XXII wieku. 

Bohaterowie narracji: Księżna Franciszka Markiewicz, kobieta w wieku około lat siedemdziesięciu, niegdyś osoba sukcesu, poważana wśród ludzi, bardzo znana w społeczeństwie a nawet na całym świecie ze swojej charyzmy i działalności społecznej a nawet politycznej. Przez wiele lat głowa rodziny, od jakiegoś czasu zmagająca się z chorobą psychiczną, chcąca położyć kres całej rodzinie,

jej córka (również księżna, na razie celowo jej imię nie zostało przedstawione) później-walcząca o przetrwanie, przez swoją matkę skazana na porażkę. Kobieta w wieku między trzydziestym a czterdziestym rokiem życia. Żyjąca w cieniu swojej matki, nie zajmująca szczególnej pozycji w rodzinie. Została uratowana przez Bruno Markiewicza


Odcinek 1


     Głowa rodu Franciszka dążyła do pozbycia się całej rodziny. Chciała wzmocnić swoją pozycję na tyle, aby nikt nie mógł jej zagrozić. Nie zdawała sobie sprawy z tego, że w końcu zostanie sama. 

Po otrzymaniu wiadomości o tym, że jej córka nie będzie jej już zagrażać rozglądała się z satysfakcją w oczach po opustoszałej rezydencji. A przecież miejsce to, nie tak dawno jeszcze tętniło życiem. Na jej twarzy rysuje się duma, że udało jej się dokonać tego, czego chciała. Napawa się tą ciszą i uśmiecha się w konciku ust. Nie wie, co tak naprawdę czyni bo jest już bardzo chora na umyśle. Na dodatek choroba Alzheimera odbierała jej wszystko co miała: mentalność, zmysły i duszę. Matka nie liczyła się ze swoimi dziećmi. Interesowała ją tylko "władza" . Chęć bycia głową rodziny samą dla siebie. Wierzyła, że będzie żyła wiecznie. W końcu myślała że została sama a jednak... 

    Młoda księżna, jej córka długo przetrzymywana w nieludzkich warunkach miała być przeznaczona na stracenie. Jednak w chwili najgorszego załamania, w najczarniejszej godzinie zdeterminowana chciała się uwolnić. Wierzyła, że ten jeden raz, kiedy postawi się całą swoją siłą, może być ostatnim razem i szansą na wolność. 

    I tak też się stało, tego jednego gorącego popołudnia, obserwuje, że w kącie magazynu leżą zardzewiałe pozostałości po starej puszce. Daje jej to do myślenia, że tym narzędziem spróbuje się uwolnić. Jej potłuczone i wychudzone nogi, choć niedbale związane wyglądają na narzędzie do przyciągnięcia tego elementu. Choć mało w niej siły i walczy o każdy oddech i skrępowany ruch przesuwa stopą w jej kierunku zardzewiały Metal. Ruch za ruchem a tępe narzędzie zdaje się być jej posłuszne i dostaje się w jej ręce. Skrępowana węzłem na jej dłoniach próbuje rozpaczliwie przesuwać jedna dłonią o supeł, który zdawał się być wielokrotnie używany. Tak też po dłuższych kombinacjach ten knebel zaczyna puszczać a ona w euforii walczy z nim by ją uwolnił. Kobieta ma wielkie szczęście bo jej oprawcy zdają się nie interesować jej losem. 

Udaje się jej uwolnić ręce, w euforii i strachu o to czy zdąży się uwolnić ratuje swoje stopy przecinając węzły rani swoje stopy. Chwiejnym krokiem staje na nogi, którym brak sił. Przerażenie jej słychać w szybkim i płytkim oddechu, który chciałby uciec stąd z jej ciałem jak najszybciej. Skrada się do wyjścia i widzi jednego z nich. Opalony wysoki brunet ubrany na czarno, zajęty rozmową. Śmieje się w głos jakby nie przejmował się całym światem. Nie wie, że za nim stoi dziewczyna, która z całą siłą uderza go w głowę tak, że on szybko osuwa się na piaszczystą ziemię. 

Dziewczyna cieszy się na widok przebijajacego ledwo słońca przez gęste korony drzew. Cieszy ją zapach świeżego powietrza i tego wiatru, który osusza jej świeże rany na jej ciele. Wie, że w pobliżu czycha na nią drugi z nich, który pewnie pilnuje baraku. Rozgląda się rozpaczliwie gdzie jest, ale wie, że musi obrać jakiś kierunek ucieczki, który może doprowadzi ją do jakiejś drogi. 

    Dziewczyna biegnie co sił nie patrząc za siebie i rozpaczliwie szukając przed sobą ratunku. Wie, że ta chwila może być jedyną kiedy będzie w stanie uwolnić sie od oprawców. Choć nie zdaje sobie sprawy kto zgotował jej taki okrutny los. W tym czasie poważnie zraniony ochroniarz który odzyskuje przytomność, przejmującym krzykiem nawołuje drugiego a tamten udaje się w pogoń za dziewczyną. 

    Ta pędząc przez las rozpaczliwie próbuje łapać kolejny i następny oddech, ale brakuje jej sił. Adrenalina osiąga maksimum a serce ze strachu próbuje uciec jak i ona. Biegnąc co sił widzi przed sobą koniec lasu, mimo to nie zwalnia, pędzi jak w amoku i wpada na ruchliwą drogę nie myśląc, że może jej się coś stać wbiega z impetem pod koła dość szybko jadącego samochodu. Wtedy czuje tylko uderzenie i przed oczami staje się ciemność. 

Niestety dziewczyna nie miała szans, została potrącona a ciało jej przeleciało kilka metrów dalej.. 

Pierwszy fragment kończy się kiedy nieznajomy mężczyzna przerażony wychodzi z samochodu a dziewczyna leży dalej bez oznak życia.



-----------------------------------------------------------------------

To był pierwszy odcinek serialu Markiewiczowie. 

Przestawione osoby i sytuacje są fikcyjne i wymyślone na poczet "serialu". Nie mają pokrycia z rzeczywistością

______________________________

*ilość wszystkich zgromadzonych odcinków dziesięciu poprzednich serii

Wstęp do bloga



Pomysł o pisaniu czegoś na wzór noweli w formie streszczeń/odcinków narodził się jeszcze w dzieciństwie, kilkanaście lat temu. 

Pisałem dla siebie samego, do szuflady, dla zabawy, nikomu tego nie pokazując. Do dnia dzisiejszego stworzyłem kilka swoich projektów, między innymi trochę fantastyczny i nieprawdopodobny serial zatytułowany Markiewiczowie. 

Serial opowiada o współczesnej rodzinie książęcej, stworzonej na swoich zapisanych przed wieki zasadach. To wszystko zakrawa o fantastykę biorąc pod uwagę fakt, że w dzisiejszych realiach nie istnieją już takie tytuły jak książę, baron czy hrabia. Za sobą mam stworzone 2222 epizody podzielone na 10 sezonów, które pisałem przez kilka lat. 

To opowieść o rodzie szlacheckim, który zachował się współcześnie, o losach bohaterów, których szlacheckie pochodzenie ma korzenie jeszcze w XVIII wieku. Na tym blogu postaram się prezentować losy bohaterki Ariany Markiewicz i jej partnera życiowego Bruno, który uratował ją przed okrutną matką, która chciała położyć kres całemu rodowi. Pozdrawiam i zapraszam do lektury. 

Ostatni polecany odcinek

Markiewiczowie odcinek 3 (2225)*

W poprzedniej części dowiedzieliśmy się, co stało się na drodze z udziałem głównej bohaterki i czy udało się ją uratować   Odcinek 3     Męż...

Najczęściej czytane przez Was fragmenty