Markiewiczowie odcinek 4 (2226)*

 W poprzedniej części dowiedzieliśmy się kim jest narzeczona Bruno, oraz jak on przeżywał moment operacji nieznajomej.


Odcinek 4


    Mijają dni, a zmęczony i niewyspany Bruno nadal czeka na poprawę zdrowia nieznajomej. Zmęczenie daje mu się we znaki. Czuje, że brak sił odbiera mu normalne myślenie. Powieki jego stają się cięższe, traci kontrolę nad tym jaki jest dzień tygodnia. Mijający go lekarze od czasu do czasu spoglądają w jego kierunku i pytają go czy czuje się dobrze. W ich ocenie mężczyzna zbyt długo przesiaduje w pobliżu OIOMu, w ten sposób nie pomoże dziewczynie szybciej wrócić do zdrowia. Ten markotnym głosem twierdzi, że nie ruszy się stąd dopóki kobieta nie stanie na własne nogi. 

     Kolejny słoneczny, ciepły choć wrześniowy dzień przynosi dobre wieści. Stan poszkodowanej polepsza się a to oznacza, że będzie mogła być przeniesiona na normalną salę. Mężczyzna widzi, jak lekarze przewożą nieprzytomną wychudzoną postać, która zdaje się spać spokojnie. Udaje się w pogoń za nią, by móc czuwać w nowym miejscu przy niej. Lekarz pozwala mu ją odwiedzić na chwilę, zastrzegając, że pacjentka musi odpoczywać i nie można jej przemęczać dłuższymi odwiedzinami. Dopiero wtedy Bruno może na spokojnie się jej przyjrzeć. Widzi przed sobą szczupłą a wręcz wychudzoną postać kobiety. Jej włosy sięgają do ramion, niedbale zaczesane, o kruczo czarnym kolorze. Twarz jakby zmęczona ciężką wojenną walką. A na niej dwa duże pieprzyki, jeden na wysokości prawej brwi, drugi poniżej ust. Usta jakby trochę straciły swój kolor, tak jakby ktoś pomalował je szarą kredką. Na dłoniach liczne zadrapania i siniaki. Widać, że toczyła walkę ze złymi ludźmi. 

Znakami szczególnymi, które przykuwają uwagę mężczyzny to dość sporych rozmiarów ciemne jak ziarno kawy pieprzyki. Bruno uważa, że ma deja vu. Wydaje mu się, że gdzieś kiedyś widział podobną kobietę z takimi znamionami, jednak nie może sobie przypomnieć, kto nią był. 

-musiałem Ciebie gdzieś widzieć. Jesteś mi tak dziwnie bliska, jakbyś była mi znana - powiedział do siebie Bruno. 

    Powiew ciepłego powietrza powoduje, że oczy, ciężkie jak odważniki nieśmiało zaczynają się otwierać i dziewczyna powoli wybudza się ze śpiączki. Przed sobą widzi szpitalne otoczenie, białe łóżko, aparaturę medyczną, która wydaje z sobie co jakiś czas dziwne odgłosy i nieznajomego mężczyznę, który zdaje się być nią przejęty. Czuje, ten specyficzny zapach, który sygnalizuje jej, że rzeczywiście znajduje się w szpitalu. Jest zdezorientowana całą tą sytuacją ale bardziej przerażona jednym faktem. Nie może przypomnieć sobie kim jest. Czuje się jakby pusta w środku. Brak wspomnień, brak orientacji w czasie i przestrzeni, jakby zagubiona łania w miejskiej przestrzeni. 

-dlaczego jestem w szpitalu? Co się stało? Dlaczego nic nie pamiętam? - zadaje pytania zrozpaczona dziewczyna. 

-miałaś wypadek, wpadłaś pod samochód, jesteś po operacji i wszystko jest dobrze. 

-nie jest dobrze! Niczego nie pamiętam i nie wiem kim jestem! - krzyczy zrozpaczona kobieta 

    Nagle wpada w płacz, którego nie jest w stanie powstrzymać. Emocje jej sięgają zenitu, płacz powoduje u niej ból, który nakręca jej strach aż do tego stopnia, że dostaje wysokiego ciśnienia. Powiadomiona zostaje pielęgniarka a Bruno musi opuścić salę. Lekarz dokonuje oceny medycznej, na podstawie której stwierdza, że kobieta niczego nie pamięta. Na potwierdzenie tego chce wykonać jeszcze badania obrazowe mózgu. 

-pacjentka najprawdopodobniej doznała amnezji po urazie w trakcie wypadku samochodowego. Taki stan może być przejściowy, trzeba uzbroić się w cierpliwość. Dziewczyna dostanie leki na uspokojenie i wsparcie psychologa - oznajmił Brunonowi lekarz. 

Na miejscu w szpitalu pojawia się komisarz, prowadzący sprawę dziewczyny. Z głębokiej kieszeni swojego granatowego uniformu wyciąga stary znoszony notes, w którym chciałby wpisać zeznania poszkodowanej. Na drodze staje mu lekarz prowadzący, który kategorycznie się na to nie zgadza. 

-to ja jestem odpowiedzialny za całą tą sytuację i nie zostawię dziewczyny samej. Może liczyć na każdą moją pomoc - oznajmił Bruno. 

Bruno oznajmia komisarzowi, że poszkodowana niczego nie pamięta, a skoro nie wie kim jest i nie znane jest jej pochodzenie nawet śledczym to on się nią zaopiekuje. Przynajmniej do czasu kiedy jej stan stan zdrowia będzie tego wymagał. 

-robimy wszystko co w naszej mocy by poznać całą prawdę przed kim uciekała poszkodowana, ale będzie to graniczyło z cudem. Dobrze, że wpadła na takiego człowieka jak Pan - dodał policjant. 

Bruno storpedowany zmęczeniem ma dość emocji tego dnia. Czuje, że musi odpocząć i zebrać myśli. Udaje się w kierunku swojego hotelu, w ręku trzymając plastikowy kubek z resztką kawy, którą kupił w szpitalnym automacie. 


 -----------------------------------------------------------------------

To był czwarty odcinek serialu Markiewiczowie. 

Przestawione osoby i sytuacje są fikcyjne i wymyślone na poczet "serialu". Nie mają pokrycia z rzeczywistością. 

______________________________

*ilość wszystkich zgromadzonych odcinków dziesięciu poprzednich serii



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Ostatni polecany odcinek

Markiewiczowie odcinek 3 (2225)*

W poprzedniej części dowiedzieliśmy się, co stało się na drodze z udziałem głównej bohaterki i czy udało się ją uratować   Odcinek 3     Męż...

Najczęściej czytane przez Was fragmenty