Wyjaśnienie:
Tytuły książęce fikcyjnych bohaterów narracji pochodzą z dawien dawna, którym to zostały nadane przez ówczesną władzę rodzinie szlacheckiej za zasługi, zaś od początku XX wieku nie istnieją formalnie. W fikcyjnej narracji ich istnienie jest symboliczne i przekazywane dalej, jako fragment tradycji, nie mające żadnego wpływu na kształt państwa. Rodzina ta żyje według własnych spisanych dawno temu zasad, pod kontrolą sędziów (profesorów studiujacych historię), którzy obserwują i zatwierdzają wszelakie zmiany w rodzinie i mogą mieć realny wpływ na to jak ona wygląda. Mimo upływu lat nadal opierają się o wewnętrze zasady, które także są częścią ich rodzinnej tradycji.
Miejsce i czas akcji: rezydencja Markiewiczów na przedmieściach Warszawy a potem nieopodal Sandomierza, późnym latem, w bardzo odległej przyszłości, gdzieś w XXII wieku.
Bohaterowie narracji: Księżna Franciszka Markiewicz, kobieta w wieku około lat siedemdziesięciu, niegdyś osoba sukcesu, poważana wśród ludzi, bardzo znana w społeczeństwie a nawet na całym świecie ze swojej charyzmy i działalności społecznej a nawet politycznej. Przez wiele lat głowa rodziny, od jakiegoś czasu zmagająca się z chorobą psychiczną, chcąca położyć kres całej rodzinie,
jej córka (również księżna, na razie celowo jej imię nie zostało przedstawione) później-walcząca o przetrwanie, przez swoją matkę skazana na porażkę. Kobieta w wieku między trzydziestym a czterdziestym rokiem życia. Żyjąca w cieniu swojej matki, nie zajmująca szczególnej pozycji w rodzinie. Została uratowana przez Bruno Markiewicza.
Odcinek 1
Głowa rodu Franciszka dążyła do pozbycia się całej rodziny. Chciała wzmocnić swoją pozycję na tyle, aby nikt nie mógł jej zagrozić. Nie zdawała sobie sprawy z tego, że w końcu zostanie sama.
Po otrzymaniu wiadomości o tym, że jej córka nie będzie jej już zagrażać rozglądała się z satysfakcją w oczach po opustoszałej rezydencji. A przecież miejsce to, nie tak dawno jeszcze tętniło życiem. Na jej twarzy rysuje się duma, że udało jej się dokonać tego, czego chciała. Napawa się tą ciszą i uśmiecha się w konciku ust. Nie wie, co tak naprawdę czyni bo jest już bardzo chora na umyśle. Na dodatek choroba Alzheimera odbierała jej wszystko co miała: mentalność, zmysły i duszę. Matka nie liczyła się ze swoimi dziećmi. Interesowała ją tylko "władza" . Chęć bycia głową rodziny samą dla siebie. Wierzyła, że będzie żyła wiecznie. W końcu myślała że została sama a jednak...
Młoda księżna, jej córka długo przetrzymywana w nieludzkich warunkach miała być przeznaczona na stracenie. Jednak w chwili najgorszego załamania, w najczarniejszej godzinie zdeterminowana chciała się uwolnić. Wierzyła, że ten jeden raz, kiedy postawi się całą swoją siłą, może być ostatnim razem i szansą na wolność.
I tak też się stało, tego jednego gorącego popołudnia, obserwuje, że w kącie magazynu leżą zardzewiałe pozostałości po starej puszce. Daje jej to do myślenia, że tym narzędziem spróbuje się uwolnić. Jej potłuczone i wychudzone nogi, choć niedbale związane wyglądają na narzędzie do przyciągnięcia tego elementu. Choć mało w niej siły i walczy o każdy oddech i skrępowany ruch przesuwa stopą w jej kierunku zardzewiały Metal. Ruch za ruchem a tępe narzędzie zdaje się być jej posłuszne i dostaje się w jej ręce. Skrępowana węzłem na jej dłoniach próbuje rozpaczliwie przesuwać jedna dłonią o supeł, który zdawał się być wielokrotnie używany. Tak też po dłuższych kombinacjach ten knebel zaczyna puszczać a ona w euforii walczy z nim by ją uwolnił. Kobieta ma wielkie szczęście bo jej oprawcy zdają się nie interesować jej losem.
Udaje się jej uwolnić ręce, w euforii i strachu o to czy zdąży się uwolnić ratuje swoje stopy przecinając węzły rani swoje stopy. Chwiejnym krokiem staje na nogi, którym brak sił. Przerażenie jej słychać w szybkim i płytkim oddechu, który chciałby uciec stąd z jej ciałem jak najszybciej. Skrada się do wyjścia i widzi jednego z nich. Opalony wysoki brunet ubrany na czarno, zajęty rozmową. Śmieje się w głos jakby nie przejmował się całym światem. Nie wie, że za nim stoi dziewczyna, która z całą siłą uderza go w głowę tak, że on szybko osuwa się na piaszczystą ziemię.
Dziewczyna cieszy się na widok przebijajacego ledwo słońca przez gęste korony drzew. Cieszy ją zapach świeżego powietrza i tego wiatru, który osusza jej świeże rany na jej ciele. Wie, że w pobliżu czycha na nią drugi z nich, który pewnie pilnuje baraku. Rozgląda się rozpaczliwie gdzie jest, ale wie, że musi obrać jakiś kierunek ucieczki, który może doprowadzi ją do jakiejś drogi.
Dziewczyna biegnie co sił nie patrząc za siebie i rozpaczliwie szukając przed sobą ratunku. Wie, że ta chwila może być jedyną kiedy będzie w stanie uwolnić sie od oprawców. Choć nie zdaje sobie sprawy kto zgotował jej taki okrutny los. W tym czasie poważnie zraniony ochroniarz który odzyskuje przytomność, przejmującym krzykiem nawołuje drugiego a tamten udaje się w pogoń za dziewczyną.
Ta pędząc przez las rozpaczliwie próbuje łapać kolejny i następny oddech, ale brakuje jej sił. Adrenalina osiąga maksimum a serce ze strachu próbuje uciec jak i ona. Biegnąc co sił widzi przed sobą koniec lasu, mimo to nie zwalnia, pędzi jak w amoku i wpada na ruchliwą drogę nie myśląc, że może jej się coś stać wbiega z impetem pod koła dość szybko jadącego samochodu. Wtedy czuje tylko uderzenie i przed oczami staje się ciemność.
Niestety dziewczyna nie miała szans, została potrącona a ciało jej przeleciało kilka metrów dalej..
Pierwszy fragment kończy się kiedy nieznajomy mężczyzna przerażony wychodzi z samochodu a dziewczyna leży dalej bez oznak życia.
To był pierwszy odcinek serialu Markiewiczowie.
Przestawione osoby i sytuacje są fikcyjne i wymyślone na poczet "serialu". Nie mają pokrycia z rzeczywistością.
______________________________
*ilość wszystkich zgromadzonych odcinków dziesięciu poprzednich serii
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz